poniedziałek, 17 września 2012

Wyłącz TV

Każdy idzie swoją ścieżką życia. Nie ma możliwości żyć cudzym życiem. Jeśli jesteś obserwatorem czyjejś historii to niestety stoisz w miejscu. Warto się zatrzymać, wysłuchać czyjejś opinii na dany temat ale tylko po to aby zastanowić się co ja o tym myślę. Czy teoria zasłyszana od kolegi, profesora, mamy czy jakiegoś pana z tv ma sens? Mamy intuicję, rozum, zdolność logicznego myślenia. Pracujmy na przyrządach które posiadamy. Pamiętajmy, że jeśli się czegoś nie używa to jest to zbędne. Jeśli nie korzystasz z kubka który posiadasz już bardzo długo to przy najbliższym "wielkim" sprzątaniu wyrzucisz go lub dasz komuś komu się może przyda. Jeśli nie będziesz chodził i wstawał z łóżka - twoje mięśnie zanikną. Więc co się stanie kiedy przestaniesz myśleć i ślepo zawierzać temu co mówią inni? Jeśli to ktoś bliski kto dobrze nam życzy, jest szansa że dobrze nami pokieruje ale czy nie lepiej samemu dojść do istotnych wniosków. To jest odpowiedzialność za siebie i otaczający nas świat. Nie dajmy zrobić z siebie baranów idących ślepo tam gdzie nam każą. Jesteśmy ludźmi, mamy ogromną moc i możliwości. Sami zdecydujmy czego i kogo chcemy posłuchać, jaki film zobaczyć, czego się nauczyć. No właśnie nauczyć. Większość, ja często też, po pracy, szkole czy jakimś wysiłku siada przed pudłem i wyłącza myślenie. To teraz takie popularne. Ale dlaczego? Myślenie nie boli a daje ogromna satysfakcję. Już kiedy byłam dzieckiem zdarzało mi się coś wymyślić, stworzyć jakiś wynalazek. Pamiętam dumę i ogromną radość. Jaka ja jestem mądra. Okazywało się potem że mój wynalazek już od dawna funkcjonuje na świecie i że odkrył to znaczący filozof, fizyk czy ktoś tam. Wcale nie miażdżyło to mojego obrazu o swojej doskonałości a wręcz przeciwnie. Jestem równie mądra jak człowiek uznany na całym świecie.  Wow, ale uczucie. Dużo lepsze niż to po obejrzeniu serialu. Apeluję: WYŁĄCZ TV, WŁĄCZ MYŚLENIE!!! Wsłuchaj się w siebie, myśl pozytywnie. Doszło do tego, że ludzie boją się wyrażać własne zdanie. Przecież od wszystkiego mamy specjalistów. Jeśli pani z muzycznego show powie że piosenka jest świetnie zaśpiewana to tak jest, nie ma znaczenia że mi się nie podobało? Pan w szkole powie, że 2+2=5 to tak jest mimo że mi wychodzi inaczej? To przecież też ludzie, mogą się pomylić ale mogą też celowo nas ogłupiać. Proszę wierzmy sobie, swojej mądrości bo każdy ją ma.
Życzmy sobie i innym jak najlepiej. Cieszmy się z sukcesów innych. Chciejmy znaleźć w sobie tą iskierkę, moc dzięki której możemy zdziałać cuda. Wybierzmy dobrą ścieżkę na swojej drodze. Ta pełną miłości i wiary w siebie i innych. Nie oglądajmy się na drogę wybrukowaną skandalem, plotką, wściekłością. Tego Wam i sobie życzę z całego serca!!!

czwartek, 13 września 2012

"Źródło wiecznej młodości"

Mam przed sobą książkę "Źródło wiecznej młodości", autor to Peter Kelder.

Jest to światowy bestseller, który opisuje pięć tybetańskich rytuałów. O co chodzi? Spróbuję coś nakreślić.
Jak długo jesteśmy zdrowi i dobrze się czujemy tak długo nie robimy nic aby o siebie zadbać. Niestety tak większość ludzi traktuje swoje życie, ciało, psychikę, duszę. Apeluję o branie odpowiedzialności za swoje zdrowie już dziś. Bez względu na obecny stan zdrowia, pogodę, liczbę zajęć i spraw do załatwienia. Każdy znajdzie 15 minut na tybetańskie rytuały!!! Ale do sedna!

W ciele człowieka znajduje się siedem ośrodków energii, można je określić jako wiry. Nazywa się je czakrami. Skupiają się one wokół gruczołów dokrewnych odpowiedzialnych za wszystkie funkcje organizmu, również za procesy starzenia. U zdrowego człowieka wszystkie te wiry obracają się z bardzo dużą prędkością. Dzięki temu energia życiowa przepływa przez układ hormonalny. Jeśli organizm choruje, wówczas jeden lub kilka wirów zwalnia i zaburza to przepływ energii. Aby odzyskać zdrowie i witalność należy przywrócić odpowiednią prędkości wirowania ośrodków energii. Aby uzyskać ten efekt należy wykonywać codziennie pewne ćwiczenie zwane rytuałami.


Bardzo ważne jest aby nie wykonywać odrazu 21 powtórzeń. Na pierwszy rzut oka ćwiczenia wydają się bardzo proste. Nie wolno jednak odrazu zawieszać poprzeczni tak wysoko. Najlepiej zaczynać od np. trzech powtórzeń każdego ćwiczenia. W kolejnym tygodniu cztery i tak co tydzień zwiększać tą liczbę aż do upragnionych 21 razy. Zachęcam gorąco do przeczytania książki gdyż są w nie opisane przeciwskazania dla osób z różnymi dolegliwościami. Znam osobę która z racji, że ćwiczenia są "proste", zaczęła odrazu od 21 powtórzeń. Skończyło się na znacznym pogorszeniu zdrowia. Człowiek ten zrezygnował gdyż osiągnął przeciwny skutek do zamierzonego. Proszę więc o ostrożność!!!
Bardzo istotną sprawą są rónież nasze myśli jakie " siedzą" nam w głowie podczas wykonywania rytuałów. Pamiętajmy więc o afirmacji i oddechu.
Na koniec postu, mądre słowa Platona: "Nie powinno się przystepować do leczenia części bez uzdrawiania całości. Nie powinno się podejmować leczenia ciała bez uzdrawiania duszy, i jeżeli głowa i ciało maja się mieć dobrze, trzeba zacząć od uzdrawiania umysłu. ...To największy błąd naszych czasów, że lecząc ludzkie ciało, medycy oddzielają je od duszy".

piątek, 7 września 2012

Moc mysli, moc czynów

Ostatnio bardzo skupiałam się na tzw. "swoim ogródku". Co powinnam zmienić w swojej diecie, najlepiej jeść na surowo, wprowadzić suplementy, więcej się ruszać, podziwiać otaczający mnie świat... To wszystko jest dobre, bo jeśli chcesz coś zmienić trzeba zacząć od siebie. Chcesz żyć w lepszym świecie to uczyń lepszym swój dom, dzielnicę, miasto... Jak to zrobić? Co ja, mała istotka mogę, przecież nie jestem mówcą, nie mam "medialnego" przebicia. Nawet gdybym miała taką możliwość to co powiem? Zatka mnie, schowam się za rogiem, nich inni mówią. Czy ktoś jeszcze myśli podobnie jak ja? Dziewczynka z filmiku mi zaimponowała http://www.youtube.com/watch?v=aYKB8fwJY04&feature=plcp
Nagle mnie olśniło. Wiedziałam przecież o tym od dawna. Każdy ma moc, każdy z nas jest cudem. Nasze możliwości są nieograniczone. Jeśli czegoś bardzo chcemy to tak będzie. Sprawdziłam to na sobie niejednokrotnie. Ale jak to ma się do całego świata? Przecież chcemy pokoju, chcemy aby dzieci na całym świecie były szczęśliwe. Czy możemy coś zrobić? Co ja, dziewczyna z małego miasta i z małą kasa mogę? Przecież nie rzucę wszystkiego i nie pojadę gdzieś daleko żeby pomagać innym. Nawet na bilet się nie uzbiera. Z drugiej strony niech ktoś inny się tym zajmie, mnie to przecież nie dotyczy. Przecież nie mogę rozwiązać problemów całego świata, mam swoje, małe czasem większe problemy. Klapki na oczy i sumienie zagłuszone. Czy tak, czy tak ma być? Dlaczego nie chcemy brać odpowiedzialności za nasz dom, świat, innych ludzi. Każdy może pomóc. Każdy ma taką możliwość. Jak? Moc naszych myśli jest nieograniczona. Jeśli będziemy myśleć pozytywnie, medytować, będziemy bardzo chcieć i wierzyć, że zmiany na świecie już się dokonują to tak będzie. Tak już się dzieje, czujecie to? Zbiorowa świadomość. Jeśli ktoś w naszym otoczeniu ma kłopot, walczy z chorobą albo ma przed sobą ważny i trudny egzamin to możemy mu pomóc poprzez myślenie o tym jak o wygranej. Należy przyjąć za pewnik że choroba jest wyleczona, egzamin zdany, problem rozwiązany. Dobrze jest wyobrazić sobie twarz i uczucie jakim emanuje osoba której właśnie się udało. Dobrze jest poczuć miłość i spełnienie całego świata. To w nas zwykłych ludziach jest wielka siła, nie w prezydentach, ich doradcach, politykach, właścicielach korporacji. W nas jest moc. Nie pozwólmy tego w sobie zagłuszyć.

Proszę o komentarze, co myślicie?

czwartek, 6 września 2012

Witamina C i medycyna komórkowa

     Znalazłam dziś fantastyczny filmik, który oglądałam popijając zielonego szejka z pietruszką. To właśnie ten napój zainspirował mnie do poszukania czegoś o Wit C. Pietruszka jak wiadomo posiada duże ilości tego super składnika.  http://www.youtube.com/watch?v=hIuQNIYXp-I&feature=relmfu
Wynika z niego prosta rzecz. Witaminy są nam niezbędne do życia. Ich źródłem są żywe, świeże warzywa i owoce!!!
    Fantastyczną sprawą jest to, że wiedza jaką obecnie zdobywam z różnych miejsc układa się w jedną całość. Jeśli o czymś słyszymy z kilku niezależnych źródeł staje się to bardzo wiarygodne. Dla mnie jednak najbardziej wiarygodna jest moja intuicja, która mówi mi że jesteśmy cudnie stworzeni. Masze ciało reaguje na każde zagrożenie. Moim zdaniem każda choroba jaka nas dotyka jest niczym innym jak objawem, skutkiem niedoborów. Może to być niedobór witamin, ruchu, kontaktu z drugim człowiekiem, rozmowy, słuchania, dotyku, zaszczytu kochania i bycia kochanym...... Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. Należy wsłuchać się w siebie. Otworzyć swój umysł i serce. Życie ma być proste i szczęśliwe a nie skomplikowane i trudne do "ogarnięcia". Dlatego lekiem na jakąkolwiek chorobę nie może być tabletka, zastrzyk czy jakaś inna chemiczna substancja, której prosty człowiek nie potrafi stworzyć. Każdy niedobór możemy sami zniwelować. Porozmawiać sami ze sobą, odpowiednio się odżywiać i emanować miłością a ona wróci ze zdwojoną siłą!!!
     Kilka dni temu miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w ciekawym spotkaniu. Prowadził je pan Jerzy Zięba, naturopata, hipnoterapeuta kliniczny. Było to pierwsze z cyklu spotkań. Organizatorem tegoż wydarzenia był pan Grzegorz ze sklepu http://wega24.pl/ a dowiedziałam się o nim z http://leczenieraka.blogspot.com/  gdzie warto zajrzeć!!! Szansa na rabacik w wega24.pl. Na spotkaniu zostaliśmy pięknie ugoszczeni. Ciasta z good cake - rewelacja, mniam :)

wtorek, 4 września 2012

Słońce gdzieś wschodzi a gdzieś zachodzi. Ktoś sie rodzi, ktoś odchodzi. Rośliny kwitną, więdną.... A ja gdzieś pomiędzy szukam ścieżki, drogi do poznania.